czwartek, 1 maja 2014
Udanej majówki życzy gabinet psychoterapii OCAL SIEBIE
Udanej, owocnej w pozytywne wibracje i konstruktywne refleksje oraz chwile radości majówki życzy gabinet psychoterapii OCAL SIEBIE.
środa, 30 kwietnia 2014
Zaburzenie osobowości: osobowość bierno-agresywna
Zaburzenia osobowości, przegląd, krótkie omówienie.
Osobowość bierno-agresywną charakteryzuje postawa pozornego podporządkowania się autorytetom, zwierzchnikom bądź procedurom, z jednoczesnym atakowaniem ich nie wprost, w sposób utajony, przypominający sabotowanie. Podstawowy konflikt dotyczy potrzeby zachowania autonomii z równoległym odczuwaniem silnego pragnienia społecznego uznania, aprobaty, wsparcia, potwierdzenia własnej ważności. Dla takich osób podporządkowanie się nawet pracodawcy stanowi uciążliwe wyzwanie, dlatego są skłonne kompensować sobie ten trud wykonując ruchy pozorowane bądź inaczej niż im jasno polecono, licząc na to, że ich opatrznie pojmowana samodzielność zostanie w końcu doceniona. Ludzie ci tłumią złość, byle tylko nie narazić się na gniew zwierzchników bądź autorytetów i otrzymywać od nich należne wsparcie. Jednocześnie w sposób bierny objawiają agresję – buntują się w sposób niebezpośredni, zakamuflowany, obchodząc procedury i przepisy, idąc po linii najmniejszego oporu, opóźniając realizację zadań lub nie uczęszczając na zajęcia. Uparcie robią wszystko po swojemu, nie stosują się do zasad, gdyż czują, że tracą wówczas swobodę działania i wolność.
Przykładowe przekonania: „nie zdzierżę ciągłej kontroli tego, co robię”, „nie do zniesienia i nie do zaakceptowania jest sytuacja, gdy muszę robić wszystko tak, jak ktoś chce”, „muszę zrobić to po swojemu”, „wiem lepiej, w końcu to zrozumieją, gdy zobaczą jak można to było zrobić”, „należy mi się pochwała za to co robię, przecież wkładam w to całego siebie, to cenniejsze niż trzymanie się sztywnych procedur”, „te ich wymagania są bezsensowne, kto to wymyślił”, „udowodnię im, że ich plan jest do niczego, wystarczy trochę namieszać”, „nikt mi nie będzie mówił co i jak mam robić, sam wiem najlepiej”.
© OCALSIEBIE.PL
Wszelkie prawa zastrzeżone.
Psychoterapia Warszawa Marki.
Osobowość bierno-agresywną charakteryzuje postawa pozornego podporządkowania się autorytetom, zwierzchnikom bądź procedurom, z jednoczesnym atakowaniem ich nie wprost, w sposób utajony, przypominający sabotowanie. Podstawowy konflikt dotyczy potrzeby zachowania autonomii z równoległym odczuwaniem silnego pragnienia społecznego uznania, aprobaty, wsparcia, potwierdzenia własnej ważności. Dla takich osób podporządkowanie się nawet pracodawcy stanowi uciążliwe wyzwanie, dlatego są skłonne kompensować sobie ten trud wykonując ruchy pozorowane bądź inaczej niż im jasno polecono, licząc na to, że ich opatrznie pojmowana samodzielność zostanie w końcu doceniona. Ludzie ci tłumią złość, byle tylko nie narazić się na gniew zwierzchników bądź autorytetów i otrzymywać od nich należne wsparcie. Jednocześnie w sposób bierny objawiają agresję – buntują się w sposób niebezpośredni, zakamuflowany, obchodząc procedury i przepisy, idąc po linii najmniejszego oporu, opóźniając realizację zadań lub nie uczęszczając na zajęcia. Uparcie robią wszystko po swojemu, nie stosują się do zasad, gdyż czują, że tracą wówczas swobodę działania i wolność.
Przykładowe przekonania: „nie zdzierżę ciągłej kontroli tego, co robię”, „nie do zniesienia i nie do zaakceptowania jest sytuacja, gdy muszę robić wszystko tak, jak ktoś chce”, „muszę zrobić to po swojemu”, „wiem lepiej, w końcu to zrozumieją, gdy zobaczą jak można to było zrobić”, „należy mi się pochwała za to co robię, przecież wkładam w to całego siebie, to cenniejsze niż trzymanie się sztywnych procedur”, „te ich wymagania są bezsensowne, kto to wymyślił”, „udowodnię im, że ich plan jest do niczego, wystarczy trochę namieszać”, „nikt mi nie będzie mówił co i jak mam robić, sam wiem najlepiej”.
© OCALSIEBIE.PL
Wszelkie prawa zastrzeżone.
Psychoterapia Warszawa Marki.
Zaburzenie osobowości: osobowość zależna
Zaburzenia osobowości, przegląd, krótkie omówienie.
Osobowość zależna jest zaburzeniem, które jest związane z chronicznym przeświadczeniem o własnej bezbronności, bezradności i przekonaniem, że do przetrwanie absolutnie niezbędne jest związanie się z kimś silniejszym. Osoba myśli o sobie jak o niekompetentnej, wymagającej opieki, pomocy, porada, wyręczania w podejmowaniu decyzji, gdyż bez tego typu wsparcia nie podoła wyzwaniom codzienności. W konsekwencji takie osoby są skłonne do wielu wyrzeczeń i poświęceń byle tylko mieć przy sobie kogoś, kto je kocha i wspomaga. Osobowość unikowa podporządkowuje się, niezwykle mocno zabiega o względy lub znosi upokorzenia byle tylko utrzymać idealizowaną częstokroć relację. Wskutek utraty pomocy, końca związku lub innych okoliczności separujących osobę od jej źródła wsparcia może pogrążyć się w depresji bądź desperacko szukać nowej relacji i bardzo szybko się w nią zaangażować nie zważając na ryzyko czy poważne wady partnera.
Przykładowe przekonania: „jeżeli nie uzyskam miłości, nie będę kochany, to będę nieszczęśliwy”, „sama sobie z niczym nie poradzę”, „czuję się tak bardzo bezradna, muszę kogoś mieć, bo inaczej niczego nie zrobię jak należy”, „stale potrzebuję porad, wskazówek i wsparcia, w przeciwnym wypadku zawsze błądzę”.
© OCALSIEBIE.PL
Wszelkie prawa zastrzeżone.
Psychoterapia Warszawa Marki.
Osobowość zależna jest zaburzeniem, które jest związane z chronicznym przeświadczeniem o własnej bezbronności, bezradności i przekonaniem, że do przetrwanie absolutnie niezbędne jest związanie się z kimś silniejszym. Osoba myśli o sobie jak o niekompetentnej, wymagającej opieki, pomocy, porada, wyręczania w podejmowaniu decyzji, gdyż bez tego typu wsparcia nie podoła wyzwaniom codzienności. W konsekwencji takie osoby są skłonne do wielu wyrzeczeń i poświęceń byle tylko mieć przy sobie kogoś, kto je kocha i wspomaga. Osobowość unikowa podporządkowuje się, niezwykle mocno zabiega o względy lub znosi upokorzenia byle tylko utrzymać idealizowaną częstokroć relację. Wskutek utraty pomocy, końca związku lub innych okoliczności separujących osobę od jej źródła wsparcia może pogrążyć się w depresji bądź desperacko szukać nowej relacji i bardzo szybko się w nią zaangażować nie zważając na ryzyko czy poważne wady partnera.
Przykładowe przekonania: „jeżeli nie uzyskam miłości, nie będę kochany, to będę nieszczęśliwy”, „sama sobie z niczym nie poradzę”, „czuję się tak bardzo bezradna, muszę kogoś mieć, bo inaczej niczego nie zrobię jak należy”, „stale potrzebuję porad, wskazówek i wsparcia, w przeciwnym wypadku zawsze błądzę”.
© OCALSIEBIE.PL
Wszelkie prawa zastrzeżone.
Psychoterapia Warszawa Marki.
Zaburzenia osobowości: osobowość unikająca
Zaburzenia osobowości, przegląd, krótkie omówienie.
Osobowość unikająca charakteryzuje się tym, że osoba pragnie bliskich relacji, satysfakcji płynącej z sukcesów zawodowych, a także chciałaby realizować swój szeroko pojęty potencjał (intelektualny, emocjonalny), ale rezygnuje z tego z obawy przed zranieniem, porażką lub poczuciem bycia odrzuconym. Uczucia te uważa za nie do zniesienia; ma bardzo obniżoną tolerancję na uczucia negatywne, a wymienione w szczególności. Taka osoba postrzega siebie jako niekompetentną, niezdolną do poradzenia sobie z wyzwaniami, nieporadną. Podchodzi do ludzi skrajnie nieufnie, ponieważ uważa, że są nastawieni krytycznie. Osobowość unikająca zamiast podejmować wyzwania niezbędne do realizacji jej potencjału, wycofuje się z sytuacji i „omija” okoliczności, które mogłyby to umożliwić. Typowe cechy osobowości unikającej to nieśmiałość, brak asertywności, lęk, przygnębienie z powodu braku doświadczeń, których pragnie. Typowa postawa to nie angażowanie się w cokolwiek, co mogłoby poskutkować odrzuceniem, porażką, unikanie kontaktów z ludźmi, wycofanie społeczne, koncentrowanie się na krytyce. Czasem takie osoby decydują się na ucieczkę przed nieprzyjemnymi stanami w alkohol lub inne nałogowe zachowania, ponieważ mają poczucie, że nie są zdolne do podołania trudnym emocjom i sytuacji.
Przykładowe przekonania: "odstaję, jestem nieprzystosowany, działam na ludzi alergicznie", "ludzie będą mnie krytykować i nie zniosę tego", "lepiej się nie wychylać, w nic nie angażować, ukryć w cieniu, nie zwracać na siebie uwagi, to mi pozwoli uniknąć przykrych uwag, oceniania i pretensji".
© OCALSIEBIE.PL
Wszelkie prawa zastrzeżone.
Psychoterapia Warszawa Marki.
Osobowość unikająca charakteryzuje się tym, że osoba pragnie bliskich relacji, satysfakcji płynącej z sukcesów zawodowych, a także chciałaby realizować swój szeroko pojęty potencjał (intelektualny, emocjonalny), ale rezygnuje z tego z obawy przed zranieniem, porażką lub poczuciem bycia odrzuconym. Uczucia te uważa za nie do zniesienia; ma bardzo obniżoną tolerancję na uczucia negatywne, a wymienione w szczególności. Taka osoba postrzega siebie jako niekompetentną, niezdolną do poradzenia sobie z wyzwaniami, nieporadną. Podchodzi do ludzi skrajnie nieufnie, ponieważ uważa, że są nastawieni krytycznie. Osobowość unikająca zamiast podejmować wyzwania niezbędne do realizacji jej potencjału, wycofuje się z sytuacji i „omija” okoliczności, które mogłyby to umożliwić. Typowe cechy osobowości unikającej to nieśmiałość, brak asertywności, lęk, przygnębienie z powodu braku doświadczeń, których pragnie. Typowa postawa to nie angażowanie się w cokolwiek, co mogłoby poskutkować odrzuceniem, porażką, unikanie kontaktów z ludźmi, wycofanie społeczne, koncentrowanie się na krytyce. Czasem takie osoby decydują się na ucieczkę przed nieprzyjemnymi stanami w alkohol lub inne nałogowe zachowania, ponieważ mają poczucie, że nie są zdolne do podołania trudnym emocjom i sytuacji.
Przykładowe przekonania: "odstaję, jestem nieprzystosowany, działam na ludzi alergicznie", "ludzie będą mnie krytykować i nie zniosę tego", "lepiej się nie wychylać, w nic nie angażować, ukryć w cieniu, nie zwracać na siebie uwagi, to mi pozwoli uniknąć przykrych uwag, oceniania i pretensji".
© OCALSIEBIE.PL
Wszelkie prawa zastrzeżone.
Psychoterapia Warszawa Marki.
Gotowość do zmiany, motywacja do psychoterapii, wola pracy nad sobą
Jednym z ważnych czynników wydatnie sprzyjających poprawie stanu pacjenta jest jego gotowość do pozytywnej zmiany. Niektórzy klienci podchodzą sceptycznie do tego aspektu już od początku albo nabierają wątpliwości w trakcie, gdy pojawiają się pierwsze trudności, opory, ważkie konflikty do rozstrzygnięcia, wymagające wysiłku lub przepracowania niełatwych emocji. Warto by osoba wybierająca się na terapię znała specyfikę procesu zmiany. Chodzi o to, by nie wyciągała zbyt poważnych wniosków z różnych wewnętrznych rozterek, które w istocie nie tylko mogą, ale niemal zawsze pojawiają się, gdyż są stałymi elementami procesu. Zwróćmy zatem uwagę, że:
- realne, ważne zmiany są z reguły trudne, a więc towarzyszą im mieszane uczucia, pewien dyskomfort, sprzeczne myśli, przeżywanie przeciwstawnych emocji, zmaganie się z wątpliwościami; to zupełnie naturalne, że trud związany z wprowadzaniem zmian i modyfikowaniem swojego sposobu myślenia oraz zachowań wywołuje trudne emocje – świadczy to o trwającej przemianie, a zatem jest świadectwem, że praca nie idzie na marne;
- zmiany z reguły nie następują w sposób idealnie ciągły, po linii prostej; zdarzają się gorsze momenty, powroty do wcześniejszych zachowań i sposobów myślenia, mniejsze i większe kryzysy spowalniające lub cofające proces; nie ma w tym nic nadzwyczajnego, w żadnym razie nie oznacza to braku potencjału do zmiany – jest wpisane w istotę tego procesu; ważne by nie rezygnować, nie załamywać się, w miarę możliwości i najlepiej jak się potrafi w danym czasie kontynuować pracę nad sobą od punktu, na którym się znalazło, nie stresując się jego położeniem bliżej lub dalej finału, co jest przecież kwestią niezwykle subiektywną;
- gotowość do zmiany, motywacja nie jest czymś stałym; wola pracy nad sobą ulega modyfikacjom, waha się w czasie – raz łatwiej raz trudniej zebrać się do działania; to zupełnie naturalne, że niekiedy nachodzi człowieka ochota sabotowania, przerwania pracy, byle tylko odetchnąć, przestać odczuwać zmęczenie wysiłkiem, trud i niełatwe emocje; istotne, by nie ulec pokusie pójścia na łatwiznę i odstąpienia od pracy… a jeśli to mimo wszystko z jakichś względów nastąpi, ważne by mieć świadomość, iż nie przekreśla powrotu do pracy nad sobą; różnorakie potknięcia zdarzają się wszystkim wędrowcom – mimo to warto iść naprzód.
Podsumowując, wybierając się na terapię warto mieć świadomość, że w jej trakcie zmiany będą następować w sposób nieciągły, zaś poziom gotowości również będzie się wahał. Nie przesądza to o wyniku, pod warunkiem, że mimo wszystko kontynuuje się proces. Praca nad sobą bywa trudna, ale korzyści są tego warte.
© OCALSIEBIE.PL
Wszelkie prawa zastrzeżone.
Psychoterapia Warszawa Marki.
wtorek, 29 kwietnia 2014
10 porad na depresję
Tematyka niniejszego tekstu to: profilaktyka zdrowia psychicznego, zapobieganie nawrotom depresji, łagodzenie stanów depresyjnych, leczenie depresji, samopomoc, autoterapia, biblioterapia.
Jeśli przeżywasz depresję lub Twój nastrój ostatnio wyraźnie się pogorszył, albo obawiasz się, że przygnębienie, jakiego doświadczałeś, może powrócić, zapoznaj się z poniższymi wskazówkami. Tekst oczywiście nie wyczerpuje tematu, ale akcentuje ważkie kwestie, które „zwiększają odporność” na depresję.
1. Pracuj nad dialogiem wewnętrznym. Trenuj podważanie negatywnych zapatrywać na temat własnej osoby, przyszłości i obecnych wydarzeń. Miej na względzie, że podobnie jak w przypadku innych umiejętności, także i opieranie się negatywizmowi wymaga ćwiczeń. Nie chodzi o zakładanie różowych okularów, popadanie w hiperoptymizm, co także byłoby skrajnością. Rzecz w tym, by przystanąć na chwilę, gdy pojawiają się automatyczne myśli jak „nigdy nic mi się nie udaje”, „jestem do niczego”, „nie da się mnie kochać”, „nie zasługuję na nic dobrego”, „nic pozytywnego mnie już nie spotka”, i podważanie tego typu przekonań. Można to robić w myślach, ale wygodniej zwłaszcza na początku przygotować sobie tabelę z rubryką na negatywne myśli, emocje, jakie im towarzyszą, oraz wyjaśnienia, czemu twierdzenia nie są słuszne. Kiedy pozbawisz tego typu myśli prawomocności, przykre emocje nie będą tak często gościć w Twoim wnętrzu.
2. Zmień narrację czyli sposób w jaki rozpatrujesz, a w konsekwencji przeżywasz okoliczności, które ci się przytrafiają. To także wymaga pracy, ale warto próbować. Zamiast automatycznie przyjmować za pewnik pierwszą refleksję na temat niefortunnego wydarzenia, znajduje przynajmniej dwie alternatywne opcje, wyjaśnienia, tezy. Może się okazać, że to, co dotychczas przyjmowałeś bezkrytycznie jako oczywistość, na tle bardziej przemyślanych refleksji okaże się zdecydowanie mniej użyteczne. Adaptacyjne podejście otwiera przed Tobą drogi i przywołuje rozwiązania; negatywistyczne podejście pogłębia pesymizm, przygnębienie, utrwala smutny nastrój.
3. Zainteresuj się uważnością (mindfulness), która polega na nieosądzającym skupieniu się na bieżącej chwili, traktowaniu przeżyć jak wydarzenia w umyśle. Zaakceptuj istnienie różnych emocji i uczuć, przyglądaj się im nie oceniając siebie przez pryzmat tego, że je przeżywasz. Zamiast czuć się winnym, że znowu doświadczasz smutku lub rozdrażnienia, przyjrzyj się tym uczuciom z ciekawością, po czym zezwól na to, by rozegrały się do końca jak smutna lub hałaśliwa piosenka. Po niej nastąpi inna. Wydarzenia w umyśle są jak zjawiska atmosferyczna – spodziewaj się deszczu, wichrów, ale i miej nadzieję na słońce, bryzę. Nie walcz z pogodą, pozwól jej trwać obok, mając pod ręką parasol.
4. W troskliwy, przyjazny sposób dbaj o siebie. Nie bądź dla siebie jedynie krytykiem, wydawcą poleceń, sędzią orzekającym co musisz, powinieneś, a czego Ci nie wolno. Potraktuj troskliwość jako przenośnię, ale i dosłownie. Zacznij od troski o dostarczenie organizmowi zdrowego „paliwa”, a szczególnie niezbędnych witamin. Jeśli nie masz czasu lub siły na przyrządzanie wyrafinowanych potraw, wrzuć przynajmniej kilka składników do miksera i przygotuj koktajl. Człowiek pozbawiony energii i niezbędnych witamin staje się podatny na stany przygnębienia, oraz rozdrażniony Pamiętaj również o zdrowym śnie. Zrytualizuj moment kładzenia się do łóżka, by samo pościelenie go nastrajało Cię do snu. Nie pij alkoholu, herbaty ani kawy przed snem; na godzinę przed położeniem się spać postaraj się wyciszyć – daruj sobie spektakularne filmy i mocne bodźce. Dbaj również o ruch, biegając lub wybierając się na szybkie spacery bądź gimnastykując się w domu. Wysiłek fizyczny wyzwala endorfiny, wydatnie poprawiające samopoczucie i zadowolenie z siebie. Dbaj o higienę – „zmywaj” z siebie napięcie biorąc relaksujący prysznic lub przygotowując sobie przyjemną kąpiel. Dzięki świeżości poczujesz się bardziej komfortowo, a może nawet za sprawą elementów aromaterapii – bardziej „zaopiekowany”. Lepsze to, niż wylegiwanie się w łóżku bez końca w przepoconej piżamie, czyż nie?
5. Pamiętaj o metodzie małych kroków. Jeśli przytłaczają Cię bieżące obowiązki lub wyzwania codzienności, rozplanuj swoje działania. Rozłóż większe czynności na tak drobne kroki, które z pewnością jesteś w stanie wykonać. Nie skupiaj się na całokształcie i efekcie finalnym, lecz na pojedynczych etapach. Jeśli rozpisujesz sobie plan na kartce, spróbuj dopisać do każdego zadania jakaś dowcipną uwagę na marginesie. Będzie Ci łatwiej planować, a w trakcie kolejne zabawne spostrzeżenia będą Cię podnosić na duchu. Zważ, że chodzi o optymalne wykonanie każdej czynności – taką realizację, która pozwoli na sukces w postaci przejścia do następnego etapu. Wykonuj wszystko tak dobrze jak w danej chwili jesteś w stanie, bez eksploatowania się, nadmiernego przeciążenia. Perfekcjonizm zostaw na inną okazję. Krok po kroku osiągniesz swoje bieżące, krótkoterminowe i długofalowe cele w takim stopniu, w jakim jest to możliwe w danych warunkach i przy obecnych predyspozycjach.
6. Przypomnij sobie czym tak naprawdę, na głębokim poziomie jest dla Ciebie autentyczna przyjemność. W miarę możliwości spraw sobie radość. Nie chodzi o krańcowe uniesienia, bo one w gruncie rzeczy stanowią czynnik wytrącający z równowagi. Potencjalny smutek zestawiony z takimi emocjami wydałby się boleśniejszy, niż jest w rzeczywistości. W związku z tym szukaj łagodniejszych, ale za to bardziej długotrwałych sposobów poprawiania sobie nastroju. Być może będą to słuchanie lubianej muzyki, lektura inspirującej książki, przyjemny spacer, wizyta w parku lub wyjazd na mazury by powędkować.
7. Nie pogrążaj się lekturą negatywistycznych książek, oglądaniem przybijających filmów, słuchaniem depresyjnej muzyki lub desperackimi próbami zmiany swojego stanu poprzez picie alkoholu, doświadczenia ekstremalne lub zażywanie narkotyków. Kac emocjonalny po tego typu przeżyciach stanowczo nie sprzyja radzeniu sobie z depresją. Przeciwnie, wzmaga negatywny obraz siebie jako osoby, która nie umie sobie skutecznie, adaptacyjnie radzić z emocjami na dłuższą metę, a zamiast tego ciągle się pogrąża. Zmień schemat – nie angażuj się w destrukcyjne dla Twojego samopoczucia aktywności, a zwłaszcza te spośród nich, które wyjątkowo kuszą natychmiastową poprawą.
8. Zainteresuj się relaksacją. Poznaj i praktykuj ćwiczenia relaksacyjne, obserwując uważnie reakcje zachodzące w Twoim ciele. Korzystaj z tak uzyskanych umiejętności ilekroć poczujesz doskwierające napięcie. Każdy tego typu moment jest sposobnością do dalszych treningów. Wyszukaj informacje na temat takich technik relaksacyjnych jak: ćwiczenia oddechowe, progresywna relaksacja mięśni, trening autogenny, medytacja. Na co dzień, w miarę możliwości, najlepiej jak potrafisz w sprzyjających ku temu okolicznościach przyglądaj się swojemu oddechowi. Pamiętaj, że napięciu, lękowi, przygnębieniu towarzyszy płytki oddech, specyficzna postawa ciała i wyraz twarzy. Oddychając głębiej, stosując ćwiczenia relaksacyjne, zmieniając postawę czy wykonując ćwiczenia mimiczne poniekąd, w pewnej mierze zwrotnie wpływa się na emocje. Nie lekceważ tych prostych, acz skutecznych praktyk. Pamiętaj o tym, gdy zastanawiasz się nad tym, czy warto wstać z łóżka, czy lepiej leżeć zwiniętym w kłębek.
9. Zatroszcz się o relacje z ważnymi osobami oraz zrewiduj swoje podejście do kontaktów z ludźmi, którzy stale wpędzają Cię w tarapaty bądź wywołują negatywny nastrój. W razie potrzeby zainteresuj się treningiem asertywności. Pamiętaj, że Twoja ewentualna samotność może być produktem stylu życia lub postawy, które praktycznie uniemożliwiają nawiązywanie pozytywnych, głębszych relacji interpersonalnych. Twoje samopoczucie w pewnej mierze zależy od tego, jakie są Twoje związki z innymi ludźmi. Zweryfikuj, czy nie tkwisz w związku, który w głównej mierze wypala Cię i pozbawia oddechu albo wręcz drastycznie eksploatuje wykorzystując Twoją nieporadność, naiwność, nieprawomocną miłość.
10. Rozpatrz skorzystanie z profesjonalnej pomocy psychologicznej. Psychoterapia indywidualna, coaching, konsultacja psychologiczna mogą pomóc Ci w doborze optymalnych strategii postępowania w sytuacji kryzysowej. Proces psychoterapii może wydatnie zoptymalizować pracę nad obniżonym nastrojem i różnorakimi problemami, które przyczyniają się do jego pogłębiania lub są jego następstwami.
Jeśli przeżywasz depresję lub Twój nastrój ostatnio wyraźnie się pogorszył, albo obawiasz się, że przygnębienie, jakiego doświadczałeś, może powrócić, zapoznaj się z poniższymi wskazówkami. Tekst oczywiście nie wyczerpuje tematu, ale akcentuje ważkie kwestie, które „zwiększają odporność” na depresję.
1. Pracuj nad dialogiem wewnętrznym. Trenuj podważanie negatywnych zapatrywać na temat własnej osoby, przyszłości i obecnych wydarzeń. Miej na względzie, że podobnie jak w przypadku innych umiejętności, także i opieranie się negatywizmowi wymaga ćwiczeń. Nie chodzi o zakładanie różowych okularów, popadanie w hiperoptymizm, co także byłoby skrajnością. Rzecz w tym, by przystanąć na chwilę, gdy pojawiają się automatyczne myśli jak „nigdy nic mi się nie udaje”, „jestem do niczego”, „nie da się mnie kochać”, „nie zasługuję na nic dobrego”, „nic pozytywnego mnie już nie spotka”, i podważanie tego typu przekonań. Można to robić w myślach, ale wygodniej zwłaszcza na początku przygotować sobie tabelę z rubryką na negatywne myśli, emocje, jakie im towarzyszą, oraz wyjaśnienia, czemu twierdzenia nie są słuszne. Kiedy pozbawisz tego typu myśli prawomocności, przykre emocje nie będą tak często gościć w Twoim wnętrzu.
2. Zmień narrację czyli sposób w jaki rozpatrujesz, a w konsekwencji przeżywasz okoliczności, które ci się przytrafiają. To także wymaga pracy, ale warto próbować. Zamiast automatycznie przyjmować za pewnik pierwszą refleksję na temat niefortunnego wydarzenia, znajduje przynajmniej dwie alternatywne opcje, wyjaśnienia, tezy. Może się okazać, że to, co dotychczas przyjmowałeś bezkrytycznie jako oczywistość, na tle bardziej przemyślanych refleksji okaże się zdecydowanie mniej użyteczne. Adaptacyjne podejście otwiera przed Tobą drogi i przywołuje rozwiązania; negatywistyczne podejście pogłębia pesymizm, przygnębienie, utrwala smutny nastrój.
3. Zainteresuj się uważnością (mindfulness), która polega na nieosądzającym skupieniu się na bieżącej chwili, traktowaniu przeżyć jak wydarzenia w umyśle. Zaakceptuj istnienie różnych emocji i uczuć, przyglądaj się im nie oceniając siebie przez pryzmat tego, że je przeżywasz. Zamiast czuć się winnym, że znowu doświadczasz smutku lub rozdrażnienia, przyjrzyj się tym uczuciom z ciekawością, po czym zezwól na to, by rozegrały się do końca jak smutna lub hałaśliwa piosenka. Po niej nastąpi inna. Wydarzenia w umyśle są jak zjawiska atmosferyczna – spodziewaj się deszczu, wichrów, ale i miej nadzieję na słońce, bryzę. Nie walcz z pogodą, pozwól jej trwać obok, mając pod ręką parasol.
4. W troskliwy, przyjazny sposób dbaj o siebie. Nie bądź dla siebie jedynie krytykiem, wydawcą poleceń, sędzią orzekającym co musisz, powinieneś, a czego Ci nie wolno. Potraktuj troskliwość jako przenośnię, ale i dosłownie. Zacznij od troski o dostarczenie organizmowi zdrowego „paliwa”, a szczególnie niezbędnych witamin. Jeśli nie masz czasu lub siły na przyrządzanie wyrafinowanych potraw, wrzuć przynajmniej kilka składników do miksera i przygotuj koktajl. Człowiek pozbawiony energii i niezbędnych witamin staje się podatny na stany przygnębienia, oraz rozdrażniony Pamiętaj również o zdrowym śnie. Zrytualizuj moment kładzenia się do łóżka, by samo pościelenie go nastrajało Cię do snu. Nie pij alkoholu, herbaty ani kawy przed snem; na godzinę przed położeniem się spać postaraj się wyciszyć – daruj sobie spektakularne filmy i mocne bodźce. Dbaj również o ruch, biegając lub wybierając się na szybkie spacery bądź gimnastykując się w domu. Wysiłek fizyczny wyzwala endorfiny, wydatnie poprawiające samopoczucie i zadowolenie z siebie. Dbaj o higienę – „zmywaj” z siebie napięcie biorąc relaksujący prysznic lub przygotowując sobie przyjemną kąpiel. Dzięki świeżości poczujesz się bardziej komfortowo, a może nawet za sprawą elementów aromaterapii – bardziej „zaopiekowany”. Lepsze to, niż wylegiwanie się w łóżku bez końca w przepoconej piżamie, czyż nie?
5. Pamiętaj o metodzie małych kroków. Jeśli przytłaczają Cię bieżące obowiązki lub wyzwania codzienności, rozplanuj swoje działania. Rozłóż większe czynności na tak drobne kroki, które z pewnością jesteś w stanie wykonać. Nie skupiaj się na całokształcie i efekcie finalnym, lecz na pojedynczych etapach. Jeśli rozpisujesz sobie plan na kartce, spróbuj dopisać do każdego zadania jakaś dowcipną uwagę na marginesie. Będzie Ci łatwiej planować, a w trakcie kolejne zabawne spostrzeżenia będą Cię podnosić na duchu. Zważ, że chodzi o optymalne wykonanie każdej czynności – taką realizację, która pozwoli na sukces w postaci przejścia do następnego etapu. Wykonuj wszystko tak dobrze jak w danej chwili jesteś w stanie, bez eksploatowania się, nadmiernego przeciążenia. Perfekcjonizm zostaw na inną okazję. Krok po kroku osiągniesz swoje bieżące, krótkoterminowe i długofalowe cele w takim stopniu, w jakim jest to możliwe w danych warunkach i przy obecnych predyspozycjach.
6. Przypomnij sobie czym tak naprawdę, na głębokim poziomie jest dla Ciebie autentyczna przyjemność. W miarę możliwości spraw sobie radość. Nie chodzi o krańcowe uniesienia, bo one w gruncie rzeczy stanowią czynnik wytrącający z równowagi. Potencjalny smutek zestawiony z takimi emocjami wydałby się boleśniejszy, niż jest w rzeczywistości. W związku z tym szukaj łagodniejszych, ale za to bardziej długotrwałych sposobów poprawiania sobie nastroju. Być może będą to słuchanie lubianej muzyki, lektura inspirującej książki, przyjemny spacer, wizyta w parku lub wyjazd na mazury by powędkować.
7. Nie pogrążaj się lekturą negatywistycznych książek, oglądaniem przybijających filmów, słuchaniem depresyjnej muzyki lub desperackimi próbami zmiany swojego stanu poprzez picie alkoholu, doświadczenia ekstremalne lub zażywanie narkotyków. Kac emocjonalny po tego typu przeżyciach stanowczo nie sprzyja radzeniu sobie z depresją. Przeciwnie, wzmaga negatywny obraz siebie jako osoby, która nie umie sobie skutecznie, adaptacyjnie radzić z emocjami na dłuższą metę, a zamiast tego ciągle się pogrąża. Zmień schemat – nie angażuj się w destrukcyjne dla Twojego samopoczucia aktywności, a zwłaszcza te spośród nich, które wyjątkowo kuszą natychmiastową poprawą.
8. Zainteresuj się relaksacją. Poznaj i praktykuj ćwiczenia relaksacyjne, obserwując uważnie reakcje zachodzące w Twoim ciele. Korzystaj z tak uzyskanych umiejętności ilekroć poczujesz doskwierające napięcie. Każdy tego typu moment jest sposobnością do dalszych treningów. Wyszukaj informacje na temat takich technik relaksacyjnych jak: ćwiczenia oddechowe, progresywna relaksacja mięśni, trening autogenny, medytacja. Na co dzień, w miarę możliwości, najlepiej jak potrafisz w sprzyjających ku temu okolicznościach przyglądaj się swojemu oddechowi. Pamiętaj, że napięciu, lękowi, przygnębieniu towarzyszy płytki oddech, specyficzna postawa ciała i wyraz twarzy. Oddychając głębiej, stosując ćwiczenia relaksacyjne, zmieniając postawę czy wykonując ćwiczenia mimiczne poniekąd, w pewnej mierze zwrotnie wpływa się na emocje. Nie lekceważ tych prostych, acz skutecznych praktyk. Pamiętaj o tym, gdy zastanawiasz się nad tym, czy warto wstać z łóżka, czy lepiej leżeć zwiniętym w kłębek.
9. Zatroszcz się o relacje z ważnymi osobami oraz zrewiduj swoje podejście do kontaktów z ludźmi, którzy stale wpędzają Cię w tarapaty bądź wywołują negatywny nastrój. W razie potrzeby zainteresuj się treningiem asertywności. Pamiętaj, że Twoja ewentualna samotność może być produktem stylu życia lub postawy, które praktycznie uniemożliwiają nawiązywanie pozytywnych, głębszych relacji interpersonalnych. Twoje samopoczucie w pewnej mierze zależy od tego, jakie są Twoje związki z innymi ludźmi. Zweryfikuj, czy nie tkwisz w związku, który w głównej mierze wypala Cię i pozbawia oddechu albo wręcz drastycznie eksploatuje wykorzystując Twoją nieporadność, naiwność, nieprawomocną miłość.
10. Rozpatrz skorzystanie z profesjonalnej pomocy psychologicznej. Psychoterapia indywidualna, coaching, konsultacja psychologiczna mogą pomóc Ci w doborze optymalnych strategii postępowania w sytuacji kryzysowej. Proces psychoterapii może wydatnie zoptymalizować pracę nad obniżonym nastrojem i różnorakimi problemami, które przyczyniają się do jego pogłębiania lub są jego następstwami.
Piękne kobiety ale samotne, narcyzm, perfekcjonizm, lęk przed bliskością, nieufność
Często w Internecie pojawiają się dyskusje na temat tego, dlaczego atrakcyjne kobiety i przystojni mężczyźni są samotni. Rozmowy są wyjątkowo burzliwe w przypadku rozważań nad płcią piękną. Niemal zawsze pojawiają się głosy kobiet stwierdzających, że współcześni faceci są do niczego.
Na pytanie, jaki powinien być partner, by przypadł do gustu, pojawia się mnóstwo oczekiwań, istna lawina częstokroć sprzecznych cech. Kobiety z takimi roszczeniowymi postawami oczywiście nie zwierzają się ze swoich trosk tylko w sieci, ale również odwiedzają psychoterapeutów i żalą się, iż ciągle trafiają na jakichś beznadziejnych mężczyzn, więc ich związki okazują się raz za razem porażką.
Być może słusznie radzi Wojciech Eichelberger, parafrazując znaną przypowieść o pewnym mędrcu, który odpowiada sfrustrowanej nieudanymi relacjami kobiecie, by ta, chcąc znaleźć mężczyznę z „tymi wszystkimi cnotami”, najpierw rozwinęła je w sobie. Niektóre osoby są zdolne do autorefleksji, odstąpienia od narcystycznego podejścia i dochodzą do wniosku, że być może faktycznie coś nie gra w ich zachowaniu, strategii. Nierzadko dochodzą do słusznych spostrzeżeń, że same nie posiadają cech, których bezwzględnie oczekują od partnera. Nie brakuje jednak kobiet wolących śnić o księciu z bajki, który przyjedzie srebrnym mercedesem prosto z salonu. Wolą trwać w przekonaniu, że winę za ich nieudane związki ponosi druga strona, a właściwie cała populacja nieudolnych mężczyzn. Pamiętajmy jednak, że każdy ma wybór. Można szukać alternatywy, ale łatwiej na różnorakie sposoby racjonalizować swój lęk przed zaangażowaniem, notorycznie obciążać winą innych, stale chuchać i dmuchać na wyidealizowany obraz własnej osoby w przekonaniu, że jest wzorem do naśladowania. To nic, że to droga donikąd.
Coraz częściej kobiece poszukiwanie partnera przypomina zachowanie osoby z zaburzeniem osobowości. Łatwo można dostrzec dwa rysy.
Narcystyczne zaburzenie osobowości skutkuje ogólnym poczuciem wyższości, szczególnego znaczenia, potrzebą podziwu, wiarą, że jest się osobą wprost niezwykła, niepowtarzalną, która może być zrozumiana i powinna przebywać tylko w towarzystwie osób wyjątkowych i o wysokiej pozycji. Osoba z tym zaburzeniem ma poczucie uprzywilejowania, irracjonalnych oczekiwań szczególnie korzystnego traktowania, co bywa uogólniane do podejścia „dla mnie tylko to, co absolutnie najlepsze”. Jest przekonana, że inni jej zazdroszczą (co może bywać prawdą, ale najpewniej nie ma takiego zakresu i natężenia, jak dana osoba sądzi). Sama też zazdrości, reaguje irytacją, gdy widzi, że komuś bardziej się powodzi, ma „lepszego” (bardziej zamożnego, przystojniejszego, sławniejszego) partnera. Przejawia zachowania aroganckie, wyniosłe. Ma problemy z empatią, identyfikacją potrzeb i uczuć innych, uważa je za mniej ważne lub wręcz w ogóle nieistotne w stosunku do tych, które sama przeżywa. Stale szuka potwierdzenia swojej wartości w oczach innych i poniekąd z tego też powodu bezwzględnie oczekuje, by partner spełniał najwyższe standardy, bo w istocie traktuje go przedmiotowo – jak pewien atrybut prestiżu, symbol własnej niezwykłości, wyznacznik najwyższych standardów w każdym wymiarze życia... Każdy się chyba zgodzi, że kobiet w jakiejś lub wręcz dużej mierze przystających do tego profilu stanowczo nie brakuje. Spotykamy je na każdym kroku; wiodą prym w społecznościowych serwisach internetowych, portalach randkowych ze zdjęciami, w drogich klubach, a ich aktywność w tych miejscach sprowadza się w zasadzie do nieprzerwanego lansu, a główne cele to kolekcjonowania na potęgę "lajków", wysokich ocen za zdjęcia, liczby wyświetleń, komentarzy, pochwał, "zaczepek", wirtualnych prezentów lub wprost "obserwujących", subskrybentów albo znajomych, natomiast w realu liczby odtrąconych facetów i zazdroszczących spojrzeń innych kobiet.
Obsesyjno-kompulsyjne zaburzenie osobowości powoduje natomiast koncentrację na porządkowaniu, skrupulatności oraz psychicznej i interpersonalnej kontroli kosztem elastyczności, otwartości i skuteczności. Osoba koncentruje się na szczegółach, organizacji, planach do tego stopnia, że traci z oczu zasadniczy cel aktywności. Ujawnia perfekcjonizm, utrudniający funkcjonowanie (przykładem może być zrywanie związku po fazie zakochania, gdy idealizowanie traci siłę i okazuje się, że relacja nie jest tak doskonała, jak się pragnęło, i że mimo wysiłków nigdy taka nie będzie, a zatem zasadne wydaje się poszukiwanie „lepszego modelu”, który „nadąży”, będzie bliższy ideałowi, bardziej perfekcyjny, lepiej zorganizowany). Przejawia sztywność i opór, „niereformowalność”. Przesadnie poświęca się pracy i produktywności kosztem pogorszenia się stosunków z osobami bliskimi, a nawet za cenę samotności. Osoba taka ma niezwykle ścisłe standardy, którym bardzo trudno sprostać... Zapewne niektórzy Czytelnicy już teraz wizualizują sobie typ wynioseł, wilekomiejskiej bizneswomen, zdeklarowanej singielki, ale w istocie kobiety głęboko samotnej, uciekającej przed uczuciem wewnętrznej pustki w pracoholizm. Albo kobiety-selekcjonerki, restrykcyjnie przestrzegających swoich wyśrubowanych zasad podczas poszukiwania partnera, który ma mieć określony wzrost, kolor włosów, masę ciała, zarabiać określoną kwotę, mieć ściśle określone zasoby (co najmniej dwupokojowe mieszkanie, nie starszy niż dwuletni samochód, studia wyższe w jednej z wybranych dziedzin i pracę w branży), powinien w pewnych sytuacjach kontrolnych zachowywać się w oczekiwany sposób, a nawet nosić określone ubranie, robić zakupy w konkretnych sklepach, bywać we "właściwych" restauracjach, mieć w stu procentach zgodną z oczekiwaniami sytuację rodzinną i towarzyską... W gruncie rzeczy idealny partner jest projekcją obsesyjnego perfekcjonizmu, i oczywiście nie ma realnej szansy, by ktoś temu podołał na dłuższą metę. Człowiek to nie jakiś mebel, który ma spełnić wszystkie wymogi i idealnie wkomponować się w lukę, doskonale pasować do wystroju.
Na skutek miksu tych niezdrowych postaw mamy zatem poważną dysharmonię. Z jednej strony kolosalne oczekiwania, z drugiej postawa skrajnie bierna i roszczeniowa pozbawiająca szans na sukces. Część kobiet chowa głowę w piasek, wybiera spośród mężczyzn, którzy się napatoczą, zamiast aktywnie szukać upragnionego partnera. Flirt to zabawa dwuosobowa. Uczestnictwo nie uwłacza. Dominuje jednak wyuczona bezradność, kompleks niższości, które każą bezsensownie trwać w postawie zupełnie nieskutecznej, a nawet odstręczającej wartościowych mężczyzn, a więc wręcz szkodliwej. Żaden porządny facet nie zdzierży kobiety nastawionej wyłącznie na selekcję, egzekwowanie swoich przywilejów, równościowych roszczeń i wybujałych oczekiwań. Powód jest prosty – każdy chce być traktowany podmiotowo, a nie jak produkt czy usługa. Związek to nie umowa handlowa, a życie to nie bramka w klubie dyskotekowym - to tak nie wygląda, że ekstra panowie ustawiają się w kolejkach. Wbrew pozorom nie jest tak nawet w przypadku niezwykle pięknych dziewcząt, które częściej muszą opędzać się od facetów, ale takich, którzy chcą je tylko wykorzystać, "skonsumować", a nie tworzyć z nimi coś trwałego. Wobec tego uroda nie gwarantuje, że ci napataczający się będą lepsi, przeciwinie, najpewniej będzie to inny gatunek tych toksycznych. Jeśli jakaś taktyka jest nieskuteczna to trzeba ją zmienić. Niby to oczywiste, ale zdarza się, że panie skupiają się na problemie zamiast na rozwiązaniu, bo te ostatnie wymaga zwykle odrobinę wysiłku, odkłamywania wizerunku własnej osoby, podejmowania pewnych działań i narażania się na dyskomfort. Na tym polega szukanie partnera i nie zmieni tego stanu rzeczy efekt push-up czy drugie studia albo ogłoszenie na okładce Wysokich Obcasów. Żeby zmienić swoje położenie, trzeba się samemu ruszyć, zamiast mieć pretensje do całego świata, że kręci się za wolno.
Warunkiem miłości jest otwarcie na uczucia, a tymczasem wiele osób kamufluje lęk przed bliskością lub folguje swoim destrukcyjnym nawykom odgradzając się od świata wyśrubowanymi oczekiwaniami bądź totalnym skupieniem na doskonałości swojego wizerunku, co również stwarza dystans. Nie bez znaczenia jest też „szalejące równouprawnienie”, które chwilami przeistacza się w formę odwetową, poczucie wyższości nad mężczyznami, co widać w postawie podejrzliwej (bo samiec = rywal), dystansującej (bo równość = szansa na więcej i przywileje) i aroganckiej (bo ja jestem lepsza, to on musi o mnie zabiegać, chociaż i tak nie ma szans).
Kiedy próbuje się zwrócić niektórym kobietom uwagę na nieadekwatne oczekiwania, część pań reaguje bierną lub bezpośrednią agresją, zarzuca, że nakłaniamy do obniżenia poprzeczki, pogorszenia standardów. Nic z tych rzeczy! Standardy trzeba po prostu weryfikować, by były realne. Poddawać próbom, by zyskały elastyczność, zamiast kostnieć, a z czasem drętwieć bez szans na przystosowawcze wykorzystanie. Nikt też nie nakłania do kompromisu, który jest po prostu przereklamowany. Używając metafory malarskiej, gdy jedna osoba chce niebieski, a druga żółty kolor, kompromisem byłaby mieszanka obu, to jest barwa zielona. Kompromis ma to do siebie, że czasem nie satysfakcjonuje nikogo. Chodzi więc o drogę środka, o synergię, wartość dodaną, która wytwarza się podczas szczególnego połączenia elementów systemu. Zapomina się, że związek to więcej niż relacja dwojga ludzi. To coś więcej niż suma, wynik działania 1 + 1. Związek kobiety i mężczyzny - niestety coraz częściej traktowany przedmiotowo, jak pewien kontrakt, układ, relacja oparta na wymianie wzmocnień, wspólnym interesie, wymianie świadczeń i usług - to przecież nade wszystko sprzyjające środowisko dla głęboko satysfakcjonującej więzi psychicznej potrzebnej każdemu człowiekowi i niezastępowalnej żadnymi substytutami. Miejmy to na uwadze, ilekroć rozważamy – bez względu na płeć – zasadność konfrontacji wyobrażeń z rzeczywistością. Warto próbować, choćby po to, by dać odpocząć: poduszce od łez / karcie kredytowej od wydatków na doraźnie poprawiające nastrój gadżety (niepotrzebne skreślić).
© OCALSIEBIE.PL
Wszelkie prawa zastrzeżone.
Psychoterapia Warszawa Marki.
Na pytanie, jaki powinien być partner, by przypadł do gustu, pojawia się mnóstwo oczekiwań, istna lawina częstokroć sprzecznych cech. Kobiety z takimi roszczeniowymi postawami oczywiście nie zwierzają się ze swoich trosk tylko w sieci, ale również odwiedzają psychoterapeutów i żalą się, iż ciągle trafiają na jakichś beznadziejnych mężczyzn, więc ich związki okazują się raz za razem porażką.
Być może słusznie radzi Wojciech Eichelberger, parafrazując znaną przypowieść o pewnym mędrcu, który odpowiada sfrustrowanej nieudanymi relacjami kobiecie, by ta, chcąc znaleźć mężczyznę z „tymi wszystkimi cnotami”, najpierw rozwinęła je w sobie. Niektóre osoby są zdolne do autorefleksji, odstąpienia od narcystycznego podejścia i dochodzą do wniosku, że być może faktycznie coś nie gra w ich zachowaniu, strategii. Nierzadko dochodzą do słusznych spostrzeżeń, że same nie posiadają cech, których bezwzględnie oczekują od partnera. Nie brakuje jednak kobiet wolących śnić o księciu z bajki, który przyjedzie srebrnym mercedesem prosto z salonu. Wolą trwać w przekonaniu, że winę za ich nieudane związki ponosi druga strona, a właściwie cała populacja nieudolnych mężczyzn. Pamiętajmy jednak, że każdy ma wybór. Można szukać alternatywy, ale łatwiej na różnorakie sposoby racjonalizować swój lęk przed zaangażowaniem, notorycznie obciążać winą innych, stale chuchać i dmuchać na wyidealizowany obraz własnej osoby w przekonaniu, że jest wzorem do naśladowania. To nic, że to droga donikąd.
Coraz częściej kobiece poszukiwanie partnera przypomina zachowanie osoby z zaburzeniem osobowości. Łatwo można dostrzec dwa rysy.
Narcystyczne zaburzenie osobowości skutkuje ogólnym poczuciem wyższości, szczególnego znaczenia, potrzebą podziwu, wiarą, że jest się osobą wprost niezwykła, niepowtarzalną, która może być zrozumiana i powinna przebywać tylko w towarzystwie osób wyjątkowych i o wysokiej pozycji. Osoba z tym zaburzeniem ma poczucie uprzywilejowania, irracjonalnych oczekiwań szczególnie korzystnego traktowania, co bywa uogólniane do podejścia „dla mnie tylko to, co absolutnie najlepsze”. Jest przekonana, że inni jej zazdroszczą (co może bywać prawdą, ale najpewniej nie ma takiego zakresu i natężenia, jak dana osoba sądzi). Sama też zazdrości, reaguje irytacją, gdy widzi, że komuś bardziej się powodzi, ma „lepszego” (bardziej zamożnego, przystojniejszego, sławniejszego) partnera. Przejawia zachowania aroganckie, wyniosłe. Ma problemy z empatią, identyfikacją potrzeb i uczuć innych, uważa je za mniej ważne lub wręcz w ogóle nieistotne w stosunku do tych, które sama przeżywa. Stale szuka potwierdzenia swojej wartości w oczach innych i poniekąd z tego też powodu bezwzględnie oczekuje, by partner spełniał najwyższe standardy, bo w istocie traktuje go przedmiotowo – jak pewien atrybut prestiżu, symbol własnej niezwykłości, wyznacznik najwyższych standardów w każdym wymiarze życia... Każdy się chyba zgodzi, że kobiet w jakiejś lub wręcz dużej mierze przystających do tego profilu stanowczo nie brakuje. Spotykamy je na każdym kroku; wiodą prym w społecznościowych serwisach internetowych, portalach randkowych ze zdjęciami, w drogich klubach, a ich aktywność w tych miejscach sprowadza się w zasadzie do nieprzerwanego lansu, a główne cele to kolekcjonowania na potęgę "lajków", wysokich ocen za zdjęcia, liczby wyświetleń, komentarzy, pochwał, "zaczepek", wirtualnych prezentów lub wprost "obserwujących", subskrybentów albo znajomych, natomiast w realu liczby odtrąconych facetów i zazdroszczących spojrzeń innych kobiet.
Obsesyjno-kompulsyjne zaburzenie osobowości powoduje natomiast koncentrację na porządkowaniu, skrupulatności oraz psychicznej i interpersonalnej kontroli kosztem elastyczności, otwartości i skuteczności. Osoba koncentruje się na szczegółach, organizacji, planach do tego stopnia, że traci z oczu zasadniczy cel aktywności. Ujawnia perfekcjonizm, utrudniający funkcjonowanie (przykładem może być zrywanie związku po fazie zakochania, gdy idealizowanie traci siłę i okazuje się, że relacja nie jest tak doskonała, jak się pragnęło, i że mimo wysiłków nigdy taka nie będzie, a zatem zasadne wydaje się poszukiwanie „lepszego modelu”, który „nadąży”, będzie bliższy ideałowi, bardziej perfekcyjny, lepiej zorganizowany). Przejawia sztywność i opór, „niereformowalność”. Przesadnie poświęca się pracy i produktywności kosztem pogorszenia się stosunków z osobami bliskimi, a nawet za cenę samotności. Osoba taka ma niezwykle ścisłe standardy, którym bardzo trudno sprostać... Zapewne niektórzy Czytelnicy już teraz wizualizują sobie typ wynioseł, wilekomiejskiej bizneswomen, zdeklarowanej singielki, ale w istocie kobiety głęboko samotnej, uciekającej przed uczuciem wewnętrznej pustki w pracoholizm. Albo kobiety-selekcjonerki, restrykcyjnie przestrzegających swoich wyśrubowanych zasad podczas poszukiwania partnera, który ma mieć określony wzrost, kolor włosów, masę ciała, zarabiać określoną kwotę, mieć ściśle określone zasoby (co najmniej dwupokojowe mieszkanie, nie starszy niż dwuletni samochód, studia wyższe w jednej z wybranych dziedzin i pracę w branży), powinien w pewnych sytuacjach kontrolnych zachowywać się w oczekiwany sposób, a nawet nosić określone ubranie, robić zakupy w konkretnych sklepach, bywać we "właściwych" restauracjach, mieć w stu procentach zgodną z oczekiwaniami sytuację rodzinną i towarzyską... W gruncie rzeczy idealny partner jest projekcją obsesyjnego perfekcjonizmu, i oczywiście nie ma realnej szansy, by ktoś temu podołał na dłuższą metę. Człowiek to nie jakiś mebel, który ma spełnić wszystkie wymogi i idealnie wkomponować się w lukę, doskonale pasować do wystroju.
Na skutek miksu tych niezdrowych postaw mamy zatem poważną dysharmonię. Z jednej strony kolosalne oczekiwania, z drugiej postawa skrajnie bierna i roszczeniowa pozbawiająca szans na sukces. Część kobiet chowa głowę w piasek, wybiera spośród mężczyzn, którzy się napatoczą, zamiast aktywnie szukać upragnionego partnera. Flirt to zabawa dwuosobowa. Uczestnictwo nie uwłacza. Dominuje jednak wyuczona bezradność, kompleks niższości, które każą bezsensownie trwać w postawie zupełnie nieskutecznej, a nawet odstręczającej wartościowych mężczyzn, a więc wręcz szkodliwej. Żaden porządny facet nie zdzierży kobiety nastawionej wyłącznie na selekcję, egzekwowanie swoich przywilejów, równościowych roszczeń i wybujałych oczekiwań. Powód jest prosty – każdy chce być traktowany podmiotowo, a nie jak produkt czy usługa. Związek to nie umowa handlowa, a życie to nie bramka w klubie dyskotekowym - to tak nie wygląda, że ekstra panowie ustawiają się w kolejkach. Wbrew pozorom nie jest tak nawet w przypadku niezwykle pięknych dziewcząt, które częściej muszą opędzać się od facetów, ale takich, którzy chcą je tylko wykorzystać, "skonsumować", a nie tworzyć z nimi coś trwałego. Wobec tego uroda nie gwarantuje, że ci napataczający się będą lepsi, przeciwinie, najpewniej będzie to inny gatunek tych toksycznych. Jeśli jakaś taktyka jest nieskuteczna to trzeba ją zmienić. Niby to oczywiste, ale zdarza się, że panie skupiają się na problemie zamiast na rozwiązaniu, bo te ostatnie wymaga zwykle odrobinę wysiłku, odkłamywania wizerunku własnej osoby, podejmowania pewnych działań i narażania się na dyskomfort. Na tym polega szukanie partnera i nie zmieni tego stanu rzeczy efekt push-up czy drugie studia albo ogłoszenie na okładce Wysokich Obcasów. Żeby zmienić swoje położenie, trzeba się samemu ruszyć, zamiast mieć pretensje do całego świata, że kręci się za wolno.
Warunkiem miłości jest otwarcie na uczucia, a tymczasem wiele osób kamufluje lęk przed bliskością lub folguje swoim destrukcyjnym nawykom odgradzając się od świata wyśrubowanymi oczekiwaniami bądź totalnym skupieniem na doskonałości swojego wizerunku, co również stwarza dystans. Nie bez znaczenia jest też „szalejące równouprawnienie”, które chwilami przeistacza się w formę odwetową, poczucie wyższości nad mężczyznami, co widać w postawie podejrzliwej (bo samiec = rywal), dystansującej (bo równość = szansa na więcej i przywileje) i aroganckiej (bo ja jestem lepsza, to on musi o mnie zabiegać, chociaż i tak nie ma szans).
Kiedy próbuje się zwrócić niektórym kobietom uwagę na nieadekwatne oczekiwania, część pań reaguje bierną lub bezpośrednią agresją, zarzuca, że nakłaniamy do obniżenia poprzeczki, pogorszenia standardów. Nic z tych rzeczy! Standardy trzeba po prostu weryfikować, by były realne. Poddawać próbom, by zyskały elastyczność, zamiast kostnieć, a z czasem drętwieć bez szans na przystosowawcze wykorzystanie. Nikt też nie nakłania do kompromisu, który jest po prostu przereklamowany. Używając metafory malarskiej, gdy jedna osoba chce niebieski, a druga żółty kolor, kompromisem byłaby mieszanka obu, to jest barwa zielona. Kompromis ma to do siebie, że czasem nie satysfakcjonuje nikogo. Chodzi więc o drogę środka, o synergię, wartość dodaną, która wytwarza się podczas szczególnego połączenia elementów systemu. Zapomina się, że związek to więcej niż relacja dwojga ludzi. To coś więcej niż suma, wynik działania 1 + 1. Związek kobiety i mężczyzny - niestety coraz częściej traktowany przedmiotowo, jak pewien kontrakt, układ, relacja oparta na wymianie wzmocnień, wspólnym interesie, wymianie świadczeń i usług - to przecież nade wszystko sprzyjające środowisko dla głęboko satysfakcjonującej więzi psychicznej potrzebnej każdemu człowiekowi i niezastępowalnej żadnymi substytutami. Miejmy to na uwadze, ilekroć rozważamy – bez względu na płeć – zasadność konfrontacji wyobrażeń z rzeczywistością. Warto próbować, choćby po to, by dać odpocząć: poduszce od łez / karcie kredytowej od wydatków na doraźnie poprawiające nastrój gadżety (niepotrzebne skreślić).
© OCALSIEBIE.PL
Wszelkie prawa zastrzeżone.
Psychoterapia Warszawa Marki.
Subskrybuj:
Posty (Atom)






